SlovVine

Słoweńskie wino. Smakuj w spokoju…

Cenne faux-pas

Przyznam otwarcie: lubię Słoweńców. Tak generalnie. Z wielu względów. Jednak szczególnie lubię ich za swobodę z jaką potwierdzają swoją prowincjonalność, za ten luz względem etykiety i sztywnych ram konwenansów. Nie oglądając się na świat zewnętrzny można pić wino ze szklanek do kompotu, przyjść na wesele w dżinsowej marynarce czy w crocsach do kawiarni. A to wszystko z luzackim uśmiechem na twarzy.

Tam gdzie rośnie winorośl stosunek do niej jest odtabuizowany. Etykieta jest dobra dla pozerów z Lublany. Oni, oglądając się na światowe reguły, popijają wino „odpowiednio”, traktując je jako bilet wstępu do „towarzystwa”. Choć niejeden z nich jest typowym „słoikiem” i skrycie opróżnia kwaśny cviček z grubej szklany, to wśród znajomych się do tego nigdy nie przyzna. Na salonach pija się wina francuskie, włoskie, z Nowego Świata. Najlepiej takie, które zostały docenione przez anglojęzyczne magazyny liefestylowe. Podawane w kryształowych kieliszkach o cienkich ściankach. Wcześniej zaś schłodzone w trzystrefowej chłodziarce, która swoje miejsce w salonie znalazła obok najdroższego zestawu audio. Tu każdy ruch jest kontrolowany, czy aby nie czai się za nim zaściankowość. Towarzystwo lustruje się i sprawdza, jednocześnie zezując na Wielki Świat, który wytycza ramy dozwolonego. Nieświadomie nadając całej tej szopce jeszcze większej prowincjonalności.

Moja Słowenia ma w nosie etykietę. Mało tego! Niektóre faux-pas stanowią całkiem dochodowy interes. Daleko nie szukając, szprycer – napój z wina i wody mineralnej (koniecznie radenska). Pije się go latem prawie w całym kraju, ale głównie na wschodzie (z winem białym) i południu (z cvičkiem). Jest on tak popularny, że w sklepach można kupić szprycera w puszce. Oczywiście mieszanie wina z wodą mineralną nie stanowi jeszcze wielkiej zbrodni. W końcu tak samo robią Węgrzy, Chorwaci a nawet sami Austriacy. Jednak Słoweńcy poszli dwa kroki dalej przebijając ich wszystkich. W lokalach można bowiem dostać miš-maš oraz bambus. Pierwszy z nich to mieszanka fanty z winem białym, drugi coca-coli z winem czerwonym. Takie koktajle mogą jednak wywołać nieporozumienia w międzynarodowych kontaktach. Podczas jednej z wymian miast partnerskich z Francji i Słowenii, członkowie słoweńskiej delegacji ochoczo zaczęli przyrządzać sobie ulubione drinki. Profanacja francuskiego wina zmieszanego z amerykańskim napojem zniesmaczyła Francuzów. Biedacy nie wiedzieli, że level hard tego skalania osiągany jest wówczas, gdy patriotyczny obowiązek nakazuje nalać ulubionej w Słowenii cockty zamiast oryginału. Niezrażeni minami gospodarzy Słoweńcy pili wino po swojemu, czyli „po domače„.

Widocznie Słoweńcy tak mają, że lubią mieszać. Wodę leją także do soków i do kawy. Chlubnym wyjątkiem jest tu Primorje, gdzie wino pije się czyste, a kawę krótką i mocną. Jednak takie rozrzedzanie to nic w porównaniu z praktyką winiarzy z Dolnej Krainy (Dolenjska). Od wieków najpopularniejszym blendem i dumą regionu jest cviček. Tradycyjnie w jego skład wchodzą owoce jasnych i ciemnych odmian. Zaklinając rzeczywistość, Słoweńcy twierdzą, że ich cviček jako jedyne wino w Europie powstaje w ten sposób, gdyż unijne przepisy jasno zakazują tego typu praktyk. Rzeczywiście, choć mieszanie białych i ciemnych gron w jednym winie nie jest powszechne, to jednak jest praktykowane nie tylko w Słowenii. Słynny szampan produkowany jest na przykład zarówno z odmian chardonney jak i pinot noir. Podobnie sprawa wygląda ze znanym toskańskim chianti. Co prawda od 2006 roku według zasad apelacji chianti classico nie można już dodawać jasnych odmian, to w konkurencyjnej chianti jest to jak najbardziej dozwolone. Okazuje się więc, że cieszące się największym uznaniem w Słowenii winiarskie faux-pas wcale wielką gafą nie jest. Ja bym to nazwał lokalną ekstrawagancją.

Cviček - kwadrat

Cviček, fot. wikipedia

Ekstrawagancją z kolei już nie można nazwać produktu dostępnego pod nazwą Chocolat Impérial. Oto bowiem pierwsze wino z czekoladą. Za nic gromy sommelierów i szefów kuchni, że wina z czekoladą się nie łączy, a już Boże broń – miesza. Winiarz nazwiskiem Kunej kombinował słusznie, że skoro ludzie kochają wino i czekoladę, to pokochają również wino czekoladowe. Chociaż w Słowenii Chocolat Impérial nie stało się hitem, to przypadło do gustu… a jakże, Czechom! Jak opowiadał mi pewien zszokowany winiarz, podczas prezentacji win słoweńskich w Pradze, wino z czekoladą lało się strumieniami, podczas gdy wspaniałe merloty i reisligni nie budziły większego zainteresowania.

Screenshot_2018-12-04 Čokoladno vino Kunej, Prvo čokoladno vino v Sloveniji

Reklama Chocolat Impérial, fot. kunej.com

Kombinacje chłopa Kuneja mają się jednak nijak do chytrego planu pewnego biznesmena z Kamnika. Kamnik to urocze średniowieczne miasteczko u podnóża Alp. Tu zaczyna się Lublańska Kotlina, a do stolicy kraju jest w linii prostej 20km. Na tych terenach nie uprawia się winorośli. Nie przeszkadzało to jednak Matjazovi Zormanovi stworzyć i sprzedać najdroższe słoweńskie wino. Zorman wyszedł z założenia, że nie wszyscy mogą czuć aromaty, np. przypraw czy owoców w winie. Aby każdy poczuł się jak profesjonalny sommelier i poczuł aromat wanilii nawet w czasie przeziębienia, postanowił wrzucić do butelki wina… laskę wanilii. Proste, prawda? Ale to nie wszystko. Chociaż przedsiębiorca sprzedaje słodkie wina deserowe wzmacniane alkoholem (refoškov liker) to jednocześnie uznał, że mogą być dla niektórych odbiorców za mało słodkie. W Słowenii do słodzenia różnych napojów, np. herbaty ziołowej (planinski čaj) używa się miodu. W ogóle Słoweńcy kochają miód i traktują go jak dobro narodowe. Dlatego druga wersja zmarno… znaczy, zormanowego wina jest wzbogacona o miód. Dosładzanie wina cukrem jest w Słowenii zakazane przez prawo jako tzw. niedozwolony środek enologiczny, jak się ma sprawa z miodem niestety nie wiem.

Palmieri-03

Wirtualna rzeczywistość…, fot. palmieri.si

Oba te wina to dopiero przygrywka w kategorii sprzedaży faux-pas. Królem obciachu jest moim zdaniem wino z zanurzoną w nim białą truflą. Przy tym pomyśle, dodanie laski wanilii wydaje się zabawą przedszkolaków. Jedynie człowiek który nie uprawia winorośli mógł wpaść na taki pomysł. Swoją drogą zastanawiam się, kto sprzedaje wino do tych karkołomnych eksperymentów. I nie tylko wino, bo Zorman handluje również oliwą z oliwek. Naturalnie z zanurzoną truflą, co w sumie jest powszechną na świecie praktyką. Wobec tego nasz kreatywny przedsiębiorca wymyślił również oliwę z drobinkami 24k złota. Mało? Co powiecie na combo, trufla i złoto razem? A dla aspirujących biedaków oliwa z drobinkami srebra. Wszystko to przedsiębiorstwo palmieri, którego właścicielem jest Zorman opakowało w smukłe buteleczki ozdobione tradycyjnymi ludowymi motywami. Porno blichtr całego przedsięwzięcia wzmacnia micro-strona internetowa z której niewiele się można dowiedzieć. Cała sprzedaż odbywa się przez Internet, gdyż na żywo budynek „winoteki de luxe”  nie prezentuje się wyjątkowo prestiżowo. Choć palmieri na swojej micro-stronie szczyci się 500 letnią tradycją produkcji oliwy, to jej siedziba mieści się… w strefie przemysłowej pod Lublaną. Piękna okolica, wokół same palmy, winnice i gaje oliwne, zresztą spójrzcie sami.

rzeczywistość

…po prostu rzeczywistość, fot. google maps

Wzmacniane aromatycznie i alkoholowo wina palmieri jako projekt prestige tradycyjnego (sic!) słoweńskiego winiarstwa wystartował na platformie Indigogo i zebrał zakładaną kwotę. Mało tego. Winem z zanurzoną truflą zainteresował się pewien anonimowy rosyjski bogacz. Poprosił jednak o droższą wersję. Na jego specjalne życzenie przygotowano butelkę ozdobioną brylantem, co spowodowało, że wino kosztujące 20€, osiągnęło zawrotną cenę 500 000€. To, póki co, światowy rekord w tej kategorii. Niewątpliwie jest to najbłyskotliwszy zakup od czasów złotego bochenka Wiktora Janukowicza. Nasi wschodni sąsiedzi mają fantazję. I pieniądze.

Mnie zastanawia jednak, jak zareagowaliby pracownicy służb komunalnych, gdyby znaleźli taką opróżnioną buteleczkę w kontenerze na szkło.

One comment on “Cenne faux-pas

  1. Hrabina Marica
    Styczeń 12, 2019

    Już lubię tych Słoweńców… 😊

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Information

This entry was posted on Grudzień 9, 2018 by in Antyprzewodnik.
Follow SlovVine on WordPress.com

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 12 obserwujących.

%d blogerów lubi to: