SlovVine

Słoweńskie wino. Smakuj w spokoju…

Czas trgatev

IMG_9523

– Długo jeszcze? – spytał mężczyzna płacąc za cały karton wina. Sześć butelek, wysoka jakość, a cena jak za cztery. Prawdziwa okazja. W dodatku to ulubiony riesling żony. Słodki, delikatny, owocowy. Często mają tu takie okazje. Co prawda, trzeba się pofatygować do samej winnicy, ale jest po drodze z pracy. Zjeżdżając z autostrady, nadłożył tylko 15 minut.

– Cukier mierzyliśmy w tym tygodniu, owoce są już gotowe.- odpowiedziała starsza ekspedientka, po czym spojrzała przez wielkie, frontowe okna – teraz tylko czekamy na słońce.

Tak. Cała Styria czekała i spoglądała w niebo. I to po obu stronach granicy. Czas trgatev zbliżał się nieuchronnie, o czym przypominały najnowsze gazetki reklamowe, od pierwszej strony zapełnione winiarskim sprzętem. Butelki, korki, drożdże, beczki i plastikowe brenty. Brenty, kiedyś robione z wikliny, to wielkie kosze zakładane na plecy, służące do transportu owoców. Te wiklinowe były bardzo nieporęczne, dużo soku wylewało się na ziemię jeszcze zanim tragarz doniósł owoce do wielkiego zbiornika. Plastikowe są szczelne i łatwiej się je myje.

Mężczyzna ma na imię Robi. Pochodzi z Prekmurja. To północno-wschodnia część Słowenii, za rzeką Murą. Dobrze widoczne są tu wpływy węgierskie. Prekmurje posługuje się dialektem najmniej rozumianym w innych częściach kraju. Jest też najbardziej płaskim regionem Słowenii. Krajobraz upiększają jedynie niewielkie pagórki, idealne na winorośla. Faktycznie, wielu mieszkańców Prekmurja ma swoje małe winniczki. Ci którzy mieszkają w domach na wsi mają je blisko obejścia, ci z Lendawy i Murskiej Soboty przy domkach weekendowych. Są to niewielkie uprawy na rok dające około 3000 litrów wina. Takie hobby, albo sport narodowy jak mawia Robi. Dawniej było tu dużo więcej winnic. Dziś  młodzi wolą iść do sklepu i kupić butelkę, niż poświęcać swoje wolne chwile na pielęgnację winorośli. A jest to bardzo wymagająca roślina. Cały czas potrzebuje uwagi człowieka. Jedynie zimą, gdy śpi, winiarz ma nieco od niej spokoju. Lecz wtedy jest dużo pracy w piwnicy, przy młodym winie. Robi wspomina sobotnie pobudki skoro świt aby doglądać winnicy. Teraz ma już dość. Gdy ojciec się zestarzał i czuł się za słaby, aby wytwarzać dobre wino (na słabe szkoda jego czasu) zaoferował swoim dwóm synom ziemię. Oddałby wszystko temu, który obieca, że będzie zajmował się winnicą. Synowie milczeli. Rozczarowany kazał ściąć wszystkie krzewy. Teraz i on chodzi po butelkę wina do sklepu.

Przy okazji kupuje także radenską, mineralną wodę z Gornej Radgonii. Miesza ją z winem i otrzymuje szpricera. Radenska to prawdziwe dobro narodowe, znana w całej Jugosławii. Jej znak, trzy serca, to symbol trzech bratnich narodów: Słoweńców, Chorwatów i Serbów. Wodę i wino miesza się tutaj w proporcjach jeden do jednego. Najpierw 100ml wody, później tyle samo białego wina. Kolejność jest bardzo istotna, gdyż zawsze szlachetniejszy trunek dodaje się aby polepszyć właściwości pierwszego. Jednak w czasach Jugosławii wina było tyle, że uważano radenską za większy speciał. Radenska była tylko w Radgonii, wino wszędzie – tłumaczy Robi – trzeba było oszczędzać wodę. Dziś wina jest mniej, ale jest dużo lepszej jakości. A w tym roku będzie znacznie mniej. Pogoda nie była łaskawa na Podrawiu. Najpierw długa i śnieżna zima, potem gorące i suche lato. Teraz z kolei deszcz, w czasie gdy potrzebne jest słońce.

W ostatnich latach, nawet przy pięknej pogodzie coraz trudniej jest znaleźć ludzi do winobrania. Profesjonalni winiarze mają łatwiej, zapłacą za pracę i chętni się znajdą. Hobbyści mogą liczyć jedynie na rodzinę i przyjaciół. Dziś wszyscy zajęci, nikt nie ma czasu, planują swoje weekendy z wyprzedzeniem. A jak można być pewnym terminu winobrania przy tak zmiennej pogodzie?

Cała uwaga winiarzy skupia się więc na przekazach meteologicznych. Nawet mistrzostwa Europy w koszykówce, najważniejszym sporcie zespołowym, odbywające się w tym roku w Słowenii, nie są w stanie na dłużej zagościć w głowie. Tam pozostaje tylko dylemat: ile czasu jeszcze czekać? Czy będzie słońce w tę sobotę? Czy owoce przetrzymają kolejny deszcz? Czy aby nie zgniją? Wiele pytań, które mają wpływ na najważniejszy rozdział całorocznej pracy.

Tak więc Podrawie ogląda niebo, słucha prognoz i planuje, aby być gotowym do finału. Gazda, właściciel winnicy, dzwoni po rodzinie i przyjaciołach. Zaprasza na trgatev. Potrzebuje około 20 osób do pomocy. Silniejsi mężczyźni będą potrzebni do noszenia na plecach brent z owocami. Kobiety i młodzież obcinają kiście winogron. Gazda każdego na początku instruuje, które owoce są już dojrzałe. W czasie trgatev trzeba mieć wszystko gotowe i zaplanowane. Podczas pracy, wraz z wypijanym winem zwiększa się entropia, co grozi chaosem, piękną zabawą i niepozbieranym gronem. Zadania muszą być rozdzielone sprawnie, ludzie mają wiedzieć co do nich należy. Sprzęt przygotowany wcześniej, aby nie szukać go później w czasie winobrania. Doświadczony gazda wie, że ma czas tylko do obiadu. Wino i syty posiłek rozleniwiają ludzi. Po obiedzie pracują jedynie domownicy. Pozostali odwiedzają sąsiadów, pukają do innych piwnic, porównują wina. Łączą się w większe i większe grupy. Grają, śpiewają, świętują zakończenie ciężkiej pracy. Wina wystarczy, jedynie radenska jest oszczędzana na następny dzień.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Follow SlovVine on WordPress.com

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 13 obserwujących.

%d blogerów lubi to: